Startując byłam wyłącznie specjalistką SEO, a chcąc-nie chcąc musiałam stać się „człowiekiem-orkiestrą” – Ewelina Podrez-Siama (Fox Strategy)

Podziel się wpisem

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Prowadzi Pani agencje marketingu internetowego, jednak wcześniej pracowała Pani w innej agencji jako liderka działu SEO. Co sprawiło, że zdecydowała się Pani ruszyć z własną agencją?

W swojej karierze miałam okazję przejść ścieżkę rozwoju od asystentki działu SEO do liderki zarządzającej największym działem agencji, a także pracować w trzech, dziś konkurencyjnych wobec Fox Strategy firmach. Z perspektywy czasu było to cenne doświadczenie, które pozwoliło mi poznać pracę agencyjną niemalże od podszewki. Natomiast chęć pracy „na swoim” towarzyszyła mi przez długi czas, być może nawet od początku kariery zawodowej.

W momencie podjęcia decyzji i zakładania firmy w 2015 roku, miałam już spójną wizję transparentnej, partnerskiej współpracy z klientami. Można powiedzieć, że to był wstęp do późniejszej pracy nad wartościami firmy i bodziec do zmiany w mojej karierze. Odwagi dodali mi również moi klienci, dzięki którym nie startowałam od zera. Miałam grono zaufanych, wieloletnich kontrahentów, których dotychczas obsługiwałam „po godzinach” pracy etatowej. To pozwoliło mi na przetrwanie trudnego momentu, pomiędzy utratą stałego wynagrodzenia, a rozpoczęciem realnego pozyskiwania klientów jako Fox Strategy. Bardzo doceniam, że spora część z ówczesnych partnerów biznesowych jest z nami do dziś.

Niemniej jednak był to skok na głęboką wodę, z dużą dozą niepewności i strachu.


Jakie były początki budowania własnej agencji?

Trudne. Myślę, że każdorazowo zderzenie specjalisty z prowadzeniem firmy, jest na początku szokiem. Tak było i u mnie. Otwierając działalność gospodarczą (transformacji w spółkę dokonaliśmy dwa lata później), oprócz angażowania się w biznes moich klientów, doradztwo i prowadzenie projektów, musiałam przecież pilnować budżetu, zarządzać marketingiem i sprzedawać.

Od początku mój biznes musiał być biznesem – finansowałam rozwój z własnych funduszy, stąd nie mogłam pozwolić sobie na wielkie inwestycje. Bardzo dużo robiłam więc sama: opracowałam pierwszą identyfikację wizualną, ofertę, stronę internetową, prowadziłam nasze social media, no i oczywiście pracowałam dla klientów. A do tego przygotowywanie umów, fakturowanie, windykacja, archiwizacja dokumentów – ot, życie początkującego przedsiębiorcy. Startując byłam wyłącznie specjalistką SEO, a chcąc-nie chcąc musiałam stać się „człowiekiem-orkiestrą”.

Przez długi czas pracowałam niemalże na dwa etaty, co odbiło się na moim zdrowiu. Mniej więcej wtedy zrozumiałam, że zachowanie zdrowego balansu między pracą, a życiem, będzie obok odpowiedzialności, jedną z kluczowych wartości firmy.

Mimo to, wspominam ten czas z pewnym rozrzewnieniem. To co wówczas się działo, miał ogromny wpływ na Fox Strategy tu i teraz. Był to czas niezwykle satysfakcjonujący. Budowanie marki od zera, pierwsi pracownicy, współpraca z coraz bardziej wymagającymi projektami. Wszystko to było nowe, ekscytujące i niesamowicie rozwijające.


W swojej agencji korzysta Pani z konceptu organizacji turkusowej. Skąd ten pomysł?

Otwierając agencję nie miałam pojęcia o koncepcie turkusowej organizacji. Muszę zresztą uczciwie przyznać, że pierwsze dwa lata prowadzenia firmy, mocno zweryfikowały moją wiedzę i doświadczenie w zarządzaniu zespołem.

Dbanie o kulturę organizacyjną było natomiast moim priorytetem od początku.

Jakkolwiek utopijnie to brzmi, moim celem było stworzenie miejsca pracy, w którym sama chciałabym pracować. Nie do końca jednak umiałam to zrobić. Dopiero edukacja, w tym między innymi szkolenia z inteligencji emocjonalnej i feedbacku oraz sesje coachingowe, naprowadziły mnie na koncept turkusowej organizacji, której założenia mnie przekonały.

W międzyczasie do firmy dołączyła moja wspólniczka Kasia Baranowska, a ja bardziej skutecznie zaczęłam delegować obowiązki, co pozwoliło na skupienie się na wdrożeniu samoorganizacji w Fox Strategy. W mojej ocenie był i jest to proces wymagający, ale przynoszący niezwykłe efekty.

Możliwość wsparcia zespołu w przejmowaniu odpowiedzialności i podejmowaniu samodzielnych decyzji oraz obserwacja, jak realizują swój potencjał i współpracują ze sobą dla wspólnego celu – to jedno z najbardziej wyjątkowych doświadczeń w moim życiu.

Jakie widzi Pani plusy a jakie minusy w koncepcji organizacji turkusowej?


Na początek podkreślę, że moim zdaniem koncepcja organizacji turkusowej jest ideałem, do którego się dąży. Przebyliśmy długą drogę, ale jeszcze wiele przed nami.

Bazując na tym, co osiągnęliśmy do tej pory, to oprócz wspomnianego już wcześniej rozwoju poszczególnych członków zespołu, dla mnie osobiście zaletą turkusowej organizacji jest spokój, na jaki mi powala. Mam pewność, że gdy nie ma mnie w firmie, zespół skutecznie realizuje swoje zadania, wspiera naszych klientów i rozwiązuje problemy, jeśli takie się pojawią. Dziś mogę pozwolić sobie na długi urlop czy nieobecność w biurze przez część tygodnia, bez strat dla firmy.

Do tego zaufanie, którym obdarzyłam zespół i które od zespołu otrzymałam, codziennie procentuje. Choć wyrośliśmy na SEO, w tym momencie świadczymy kompleksowe usługi z zakresu SEO, SEM i content marketingu dla firm B2B oraz sklepów internetowych. Jako jedna z nielicznych firm w Polsce, specjalizujemy się również w App Store Optimization i SEO dla podcastów.

Dodatkowo dzięki otwartości zespołu na zmiany i naukę, jesteśmy autorami podcastu Dziennik Budowy Firmy, Sprytnego Newslettera o tematyce marketingowo-biznesowej, wielu artykułów i e-booków, a także Sprytnych Kursów SEO i Ads- online’owych szkoleń dla początkujących i średnio-zaawansowanych. Bardzo często słyszę pytanie: „jak Wy to robicie?”. Moją odpowiedzią jest samoorganizacja i realny wpływ zespołu na rozwój Fox Strategy.

Z większością obecnego zespołu pracujemy razem od lat i jak patrzę na to, co wspólnie osiągnęliśmy, to uważam, że zdecydowanie było warto rozpocząć tę niełatwą podróż przez meandry turkusu.

Jednak ten koncept zarządzania na pewno nie jest bez wad. Moje doświadczenie pokazuje, że nie każdy czuje się komfortowo pracując w niehierarchicznym środowisku pracy, w którym zadania nie są z góry narzucane. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Natomiast problem polega na tym, że są to rzeczy bardzo trudne do weryfikacji na etapie rekrutacji, między innymi przez nie do końca dobre zrozumienie płaskiej struktury organizacyjnej. Wbrew pozorom nie oznacza ona, że każdy członek zespołu robi, co chce. Wręcz przeciwnie, ponieważ ma świadomość jak jego działania wpływają na funkcjonowanie firmy i reszty zespołu.

Dodatkowo nigdy nie chciałam, żebyśmy byli bardzo dużą firmą (obecnie zespół liczy 10, a zaraz 11 osób), ale i tak spodziewam się, że wyzwaniem będzie dalsze skalowanie i wypracowywanie liderskich postaw u nowych członków zespołu.

Dla niektórych przedsiębiorców, wadą może być również to, że niełatwo porzucić atrybuty władzy i utrzymać status quo. Początki budowania samoorganizującego się zespołu, wzmacniania pewności siebie poszczególnych jego członków i przejmowania przez nich decyzyjności, są bardzo kruche. Jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do hierarchii od dzieciństwa, więc zmiana nie przychodzi szybko i bardzo łatwo zaprzepaścić jej pierwsze efekty. To czas mocnego pilnowania siebie, swoich zachowań, temperowania własnego ego, pozwalania zespołowi na naukę (również na błędach) i intensywnej pracy feedbackowej.


Jak w Fox Strategy wygląda feedback? W jaki sposób komunikujecie się w agencji?

Podstawą feedbacku u nas jest otwarta, uczciwa i empatyczna komunikacja. Jesteśmy po zespołowym, kilkumiesięcznym cyklu szkoleń z nonviolent communication, które wykorzystujemy zarówno wewnętrznie, jak i w komunikacji z naszymi klientami i partnerami biznesowymi.

Gdy zaczynaliśmy, spotkania feedbackowe miały bardzo uporządkowany charakter. Odbywały się co miesiąc, według przygotowanego wcześniej harmonogramu rozmowy. Miało to na celu wypracowanie w nas nawyku przyjmowania i dawania informacji zwrotnej, docenienia siebie nawzajem, ale również rozmowy o trudnych elementach współpracy.

Dziś, czyli parę lat później, zaplanowane spotkania feedbackowe odbywają się co kwartał. Podczas nich wyznaczamy cele indywidualne członków zespołu, rozmawiamy o wartościach, sukcesach i problemach.

Równolegle udzielamy sobie bieżącego feedbacku 1:1 pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu i raz do roku spotykamy na feedback zespołowy, w którym uczestniczymy wszyscy we wsparciu naszej mentorki.

Szerzej o tym, jak udzielać i przyjmować feedback na przykładzie Fox Strategy, opowiadamy z różnych perspektyw w naszym firmowym podcaście Dziennik Budowy Firmy, do którego serdecznie zapraszam:

W Pani organizacji korzystacie z pomocy coachów. Jak wsparcie coacha przekłada się na funkcjonowanie organizacji oraz pozyskiwanie klientów?

Wsparcie trenerskie, mentorskie i coachingowe jest jednym z ważnych elementów naszej kultury organizacyjnej i fragmentem realizacji jednej z naszych głównych wartości – rozwoju. Korzysta z niego każdy członek zespołu, który w danym momencie ma taką potrzebę.

Coaching pomaga w rozwiązywaniu problemów, realizacji celów indywidualnych, uczy empatii i lepszego zrozumienia potrzeb klienta, rozwija nasze zdolności komunikacyjne. Pogłębiony pracą własną, pozwala na bardziej efektywną współpracę w zespole i z klientami.

Czy przekłada się na pozyskiwanie klientów? Myślę, że tak. Coraz częściej trafiają do nas osoby, które w podcastach lub prelekcjach słyszały o tym, jak pracujemy, jakie przyświecają nam wartości i jaką mamy kulturę organizacyjną.

Jednocześnie umiejętności zdobyte przez zespół, między innymi podczas pracy coachingowej, pozwalają nam lepiej odpowiadać na potrzeby naszych klientów, skuteczniej angażować się w ich procesy wewnętrzne i lepiej rozumieć, jak nasze działania mogą pomóc im generować zysk. Jesteśmy niejednokrotnie uważani za część zespołu naszych klientów, a nie zewnętrznych, wynajętych konsultantów.

Pozwala nam to zatem nie tylko sprowadzać nowych klientów, ale co może i ważniejsze: utrzymać współpracę z tymi, którzy są z nami od miesięcy i lat (a czasem od początku istnienia Fox Strategy). To dla mnie ogromna wartość.


Oprócz prowadzenia agencji Fox Strategy piszę Pani książki o diecie ketogenicznej. Jak to się zaczęło? I czy planuje Pani kolejne publikacje?

Paradoksalnie zaczęło się od… nadwyrężenia własnego zdrowia w pierwszym roku funkcjonowania firmy. Intensywny tryb życia, mało odżywcza dieta, brak ruchu, niedostosowane stanowisko pracy – wszystko to dało mi się mocno we znaki. Doprowadziło to nie tylko do ciągłego przyrostu wagi, ale również do słabej kondycji psychicznej, przewlekłego zmęczenia oraz częstych spadków energii – klasycznych objawów insulinooporności.

Gdy w końcu postanowiłam zadbać o swoje zdrowie, we wsparciu mojego trenera i dietetyczki natrafiłam na dietę ketogeniczną, która pozwoliła mi naprostować wiele problemów zdrowotnych, z którymi się mierzyłam.

Warto podkreślić, że w przeciwieństwie do dziś, 6 lat temu w Polsce, dieta ketogeniczna była jeszcze tematem tabu. Brakowało źródeł w języku polskim, brakowało również przepisów ze składników dostępnych na naszym rynku.

Po części samodyscyplinująco, ale również z misją pomocy innym, którzy są w podobnej sytuacji jak ja, postawiłam bloga, na którym zaczęłam dzielić się opracowanymi przez siebie przepisami. Dzięki niemu odnalazłam w sobie pasję do gotowania, a ta, w połączeniu z miłością do podróży i dobrego jedzenia, pozwoliła mi na eksperymentowanie w kuchni. W międzyczasie zainteresowałam się również fotografią kulinarną.

Stopniowo wokół bloga (obecnie pod adresem ms-fox.pl) urosła społeczność generująca dziesiątki tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie. Dzięki temu trafiły na mnie wydawnictwa, z którymi współpracuję. Niewątpliwie pomogło w tym SEO, nawet jeśli jako poboczny projekt, blog często jest najniżej na liście priorytetów i sporo jeszcze jest do zrobienia.

W 2021 ukazały się dwie moje książki: „Dieta Keto. Najlepsze przepisy” (Wydawnictwo RM) oraz „Kuchnie świata w wersji KETO” (Wydawnictwo Zwierciadło). Obie długo cieszyły się i nadal cieszą statusem bestsellerów.

Obecnie natomiast pracuję nad trzecią książką, która ukaże się nakładem Wydawnictwa RM prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Jest skierowana do tych miłośników diety nisko węglowodanowej, którzy przepadają za słodyczami, ale chcieliby ich zdrowszych alternatyw (bez cukru i glutenu, ale ze smakiem ;).